Licencja na…
Luty 2, 2009
Ludzie dzielą się na tych co kochają i na tych co nienawidzą serii o agencie brytyjskiego wywiadu. Ja należę do tych pierwszych. Każdy film nawiązywał do wydarzeń bieżących, w każdym pojawiają się nowinki technologiczne wyprzedzające swoją epokę, w każdym pojawia się piękna kobieta i każdy jest tak samo tandetny, banalny, naiwny, prostolinijny i przewidywalny…
I chyba w tym należy dopatrywać się przyczyn sukcesu tej serii. Vodkartini wstrząśnięte nie mieszane, Walter PPK, gadżety od Q, rozkazy od M… Szarmancki, przystojny, bezkompromisowy. Ideał faceta. Co z tego, że płaski, sztuczny i niewiarygodny??? James Bond to James Bond i niestety nasi rodzimi J23 czy porucznik Borewicz o ile niewątpliwie przystojni i szarmanccy to jednak jacyś tacy bez rozmachu… Wstyd to przyznać ale James Bond ma o niebo więcej „ułańskiej fantazji”!
To także może Cię zainteresować



Ładuję ...
Poświęć 40 minut i posłuchaj tego wykładu. Daje do myślenia... 

Komentarze
Chcesz coś dodać?