Rowerem w miejscu…

Marzec 27, 2009

Jakiś czas temu, za namową jednego takiego, zapisałem się na spinning… Nie, nie stoję w wodzie po kolana i nie macham wędką, nie łapię much by później je rzucić rybom na pożarcie… Zresztą byłem dwa razy w życiu na rybach i to że nic nie złowiłem nie było najgorsze w tym wszystkim. Za pierwszym razem pojechałem z chrzestnym na jego Simsonie ale po przyjeździe zeżarłem mu garnek przynęty i musieliśmy wracać, a za drugim razem byłem już na tyle duży, że nie pamiętam co się wydarzyło po 23:00. Czytaj dalej…


Bottom