The XX – „XX”
Sierpień 2, 2009
Dobrze mieć znajomych, którzy słuchają dobrej muzyki. Ja takich znajomych na szczęście mam i dzięki jednemu z nich trafiłem na grupę The XX. Co prawda ich debiutancki album wychodzi dopiero gdzieś tam w połowie sierpnia ale nie trzeba być Sherlockiem Holmesem by móc posłuchać ich kompozycji (na przykład na stronie zespołu w MySpace.com)
Kapela pochodzi z Londynu ale spieszę uspokoić wszystkich, którzy jak ja nie trawią wszelkiego britpopu, że The XX nie ma nic z tym wspólnego. Niektórzy porównują ich leniwe granie do Portishead, inni zauważają podobieństwo do Cocteau Twins, jeszcze inni doszukują się wpływów wczesnego The Cure… Moim zdaniem nie ma co się doszukiwać inspiracji i odniesień bo to co robią The XX jest na najwyższym poziomie i ma oryginalne i niepowtarzalne brzmienie. Połączenie głosów męskiego z żeńskim, zgaszona gitara z sennym pogłosem, automat perkusyjny budujący napięcie gdzieś w tle… Nawet jeśli kiedyś już pojawiały się podobne brzmienia to jestem pewien, że o tym składzie jeszcze usłyszycie. Polecam gorąco całą płytę każdemu komu bliskie są brzmienia z lat 80-tych, bo oprócz Crystalised z pierwszego singla jest na niej na prawdę bardzo dużo fajnej muzyki. Ja słucham właśnie tej płytki w czasie burzy i jest to idealny kontrast do szalejących żywiołów na zewnątrz… Swoją drogą taką muzyką nie pogardziłby David Lynch w swoich filmach, a Angelo Badalamenti mógłby garściami czerpać pomysły. ;o) Wystarczy posłuchać choćby utworu Infinity by przed oczami stanęły sceny z kultowych już dziś filmów Lyncha… ;o)
Na płycie znajdziecie następujące numery:
- Intro
- VCR
- Crystalised
- Islands
- Heart Skipped a Beat
- Fantasy
- Shelter
- Basic Space
- Infinity
- Night Time
- Stars
A na zachętę posłuchajcie Crystalised!
To także może Cię zainteresować



(3 głosów, średnia: 4,67 z możliwych 5)
Ładuję ...
Poświęć 40 minut i posłuchaj tego wykładu. Daje do myślenia... 

Komentarze
Chcesz coś dodać?