Curry z kurczaka

Lipiec 19, 2009

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 głosów, średnia: 5,00 z możliwych 5)

Curry z kurczaka   kuchnia pelna niespodzianek W sieci znajdziesz tysiące przepisów na curry z kurczaka ale mam nadzieję, że moja wariacja na ten temat przypadnie Ci do gustu. Jak zwykle prócz smaków, konsystencji potrawy i jej składników, szczególny nacisk kładę na wizualną stronę dania… W moim przekonaniu najpierw potrawę jemy „wzrokiem”, potem czujemy zapachy, a dopiero na końcu smakujemy. To niezwykle istotne by na każdym etapie nasz posiłek odkrywał przed nami swoje nowe oblicza i zaskakiwał nas niespodziewanymi doznaniami…

Do curry w mojej wersji na dwie osoby potrzebujesz:

  1. pierś kurczaka
  2. jedną szalotkę
  3. 2 ząbki czosnku
  4. szpinak (może być mrożony ale nie siekany tylko w liściach)
  5. pomidor gruntowy (ważne by szypułka pachniała oszałamiająco pomidorowo)
  6. bulion drobiowy (teoretycznie może być z kostki rosołowej ale polecam jednak własnoręcznie przygotować rosół od podstaw – ma dużo głębszy i wielowymiarowy smak)
  7. curry
  8. imbir (świeży oczywiście lepszy ale mielony też może być)
  9. śmietana
  10. majeranek
  11. ryż (dwa woreczki lub 250 gram)
  12. natka pietruszki
  13. sól
  14. pieprz
  15. sos sojowy
  16. gałka muszkatołowa

Sposób przygotowania:

Najpierw nastawiam wodę na ryż. W czasie kiedy woda się gotuje, siekam drobno szalotkę i czosnek i na oliwie podsmażam – tak by się tylko zeszkliła. Równolegle na osobnej patelni na maśle podsmażam szpinak. Doprawiam go wyciśniętym jednym ząbkiem czosnku, gałką muszkatołową, solą, pieprzem i sosem sojowym. Trzeba pamiętać, że sos sojowy jest już dość słony więc z solą delikatnie… Gdy szalotka robi się przeźroczysta dorzycam łyżeczkę curry, majeranek, sól i pieprz. Całość doprawiam jeszcze sosem sojowym i posmażam jakieś dwie minuty by przyprawy uwolniły swój niesamowity aromat. Jeśli mam świeży imbir dodaję go teraz, jeśli nie to muszę jeszcze poczekać bo suchy imbir gorzkniej w trakcie gotowania. Do zeszklonej szalotki i drugiego ząbka czosnku wrzucam pociętą w kostkę 1,5×1,5 cm kawałki pierś kurczaka. Podsmażam chwilkę aby kurczak złapał trochę koloru. Wtedy dorzucam pomidora pokrojonego w dość drobną kostkę (można go zastąpić łyżeczką przecieru pomidorowego ale to bluźnierstwo). Po chwili pomidor zaczyna się rozpadać, a w garnku tworzy się fantastyczna baza do sosu… W tym momencie dodaję chochelkę rosołu. Całość duszę ok pół godziny. Dodaję 250ml śmietany 18% i całość duszę jeszcze chwilę tak by powstały sos zgęstniał i zrobił sie kremowy.

Grande finale! Ugotowany na sypko ryż wysypuję do miski by chwilkę odparował. Od tego momentu wszystko musi się dziać bardzo szybko bo wszystkie składniki są gorące i dość szybko stygną. Biorę mieseczkę takiej wielkości by pomieściła jedną porcję. Do miseczki nakładam ryż tak by przykrył dno i oblepaim ryżem ścianki tworzący warstwę ryżu na całej miseczce, a w środku miejsce na pozostałe składniki. Następnie wykładam warstwę szpinaku. Mocno czosnkowy, maślany smak szpinaku idealnie zrównoważy neutralny smak ryżu. Warstwa nie musi być gruba bo szpinak powinien być dość mozno doprawiony. Dzięki temu, że nie jast siekany tylko w liściach stworzy cienką ale dość mocną siatkę zielonego smaku… Następnie środek miseczki wypełniam kawałkami kurczaka. Ważne by były to kawałki bez sosu! Sos mógłby przedostać się do zewnętrznej warstwy ryżu i mielibyśmy na śnieżnobiałej warstwie żółte plamy… ;o) Całość przykrywam warstwą ryżu i ugniatam delikatnie tak by całą miseczkę wypełnić. Do miseczki przykładam płaski tależ i odwracam tak by zrobić z ryżu swoistą „babkę” z aromatycznym nadzieniem w środku. Dookoła babki wylewam sos z kurczaka uzyskując w ten sposób białą wyspę, na żółtym morzu sosu… Na koniec siekam natkę pietruszki i całość przyozdabiam pietruszką.

Wyobraźcie sobie zapach świeżo siekanej natki pietruszki, czosnku, pieczonego kurczaka i curry… Tego nie da się opisać słowami… Każdy kto dostaje taką porcję najpierw rozkoszuje się połączeniem żółci, bieli i zieleni, chwilę potem docierają do niego zapachy rodem z kuchni indyjskiej, aż w końcu sięga po widelec i już przy pierwszym kęsie dowiaduje się, że największa niespodzianka czeka go w kopczyku ryżu… Możecie wierzyć bądź nie ale takie odkrywanie potrawy skutecznie buduje napięcie i wzmaga apetyt, a zachwytom nie ma końca… ;o)

Smacznego… ;o)


To także może Cię zainteresować
-->

Komentarze



Chcesz coś dodać?






Bottom