Prawo zemsty…
Listopad 27, 2009
Dobry film właśnie widziałem. Dzięki uprzejmości znajomych udało mi się zobaczyć film „Prawo zemsty” na przedpremierowym pokazie. Nie o filmie jednak będzie tych kilka słów choć film mnie zachęcił do ich napisania. Porusza bowiem temat różnego rozumienia sprawiedliwości przez instytucję typu sąd i pokrzywdzonych oczekujących ukarania przestępców. Mieliśmy już w kraju kilka głośnych spraw opartych na podobnym schemacie.
Bohater filmu traci żonę i córkę podczas brutalnego napadu na jego dom. W wyniku błędów proceduralnych, słabość materiału dowodowego powoduje, że prokurator nie podejmuje walki o „sprawiedliwość” tylko idzie na ugodę z jednym z oskarżonych by najwyższy wymiar kary uzyskać dla drugiego oskarżonego. Oczywiście jest to niepojęte dla naszego bohatera w związku z czym postanawia sam wymierzyć karę przestępcy, a przy okazji w dość spektakularny sposób poprawić świat, który nie radzi sobie z osądzeniem winnych. Nie będę tu opowiadał wszystkich niuansów by nie zepsuć Wam przyjemności oglądania filmu. To o czym wspomniałem pozwoli Wam zrozumieć dlaczego piszę ten tekst.
Słysząc historię poruszoną na przykład w „Długu”, śledząc losy oskarżonych o lincz w jednej z Polskich wsi i kilka innych historii, gdzie obywatel zawiedziony pracą wymiaru sprawiedliwości postanawia wymierzyć karę samemu, oraz widząc jak z ofiary staje się katem, zastanawiam się „co ja bym zrobił na jego miejscu”? Każda tego typu historia przybliża mnie do coraz bardziej zdecydowanej decyzji, że jednak postąpiłbym podobnie do ich bohaterów czyli w obliczu bezsilność wymiaru sprawiedliwości postanowiłbym samemu wymierzyć karę. Oczywiście nikogo do tego nie namawiam bo jest to indywidualna decyzja za każdym razem i zależy od mnóstwa czynników. Ja jednak jestem przekonany o słuszności działań podjętych przez bohatera tego filmu.
Widzowie bardziej wrażliwi część scen będą oglądali przez palce, ponieważ film ten jest mocno dosłowny w obrazie. Wzmaga to jednak przede wszystkim pytania czy rzeczywiście byłbym zdolny do takich rzeczy? Czy nie okazałbym litości? Czy zdolny byłbym do takich poświęceń będąc świadomym konsekwencji swoich czynów?
W moim przypadku odpowiedź brzmi TAK! Byłbym do tego zdolny. Nie znam litości dla osób, które dopuściłyby się takiej zbrodni na mojej rodzinie… Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dopiero w obliczu faktycznej tragedii mógłbym przekonać się czy rzeczywiście ale mam nadzieję, że nigdy nie będzie mi dane sprawdzić się. Tak czy inaczej warto ten film zobaczyć, warto zadać sobie pytanie o słuszność wyborów bohaterów, warto w końcu odpowiedzieć sobie na pytanie „jak ja bym się zachował w takiej sytuacji…?”
Polecam…
To także może Cię zainteresować



Ładuję ...
Poświęć 40 minut i posłuchaj tego wykładu. Daje do myślenia... 

Komentarze
Chcesz coś dodać?