Pokolenia…

Marzec 28, 2009

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 głosów, średnia: 5,00 z możliwych 5)

Pokolenia...   blogowo Od dłuższego czasu interesuję się fotografią… Oglądam setki zdjęć, galerii, przeglądam serwisy fotograficzne czy strony prywatne moich ulubionych fotografów. Kilka dni temu na jednym z moich ulubionych serwisów pojawił się wpis, który zainspirował mnie do napisania paru słów. Rudolf zadaje sobie w nim pytanie „Po co robisz zdjęcia” i odpowiada, że z czystego egoizmu by zatrzymać w kadrze to co widzi, przeżywa, czego jest świadkiem. Na poparcie swojej tezy przytacza jednak zdjęcie swojego syna wraz z babcią jak domniemam Rudolfa… Czy to egoizm??? Chyba jednak nie… Skoro pisze „[...]tym bardziej ważne jest dla mnie zdjęcie obok; dlatego że mój syn zapamięta swoją prababcię właśnie dzięki moim zdjęciom.” to jednak nie jemu te zdjęcia są potrzebne, a jego dzieciom… Oczywiście pewnie jemu także ale nie zmienia to faktu, że robiąc zdjęcia zatrzymuje czas dla potomnych…

Kiedy przeczytałem ten wpis, pierwsze o czym pomyślałem to, że fajnie być synem Rudolfa bo za kilka lat będzie miał fantastyczne zdjęcia, któe pozwolą mu być bliżej tego co minęło. Jednak od razu pomyślałem „qrcze, ja też mam fajnie bo moi rodzice dysponują kilkoma albumami ze zdjęciami z czasów których pamiętać nie mogę”… Powiem więcej – jakiś czas temu dostałem od mamy teczkę z moimi rysunkami z przedszkola. No cóż, rysunki nie nadają się do upublicznienia ale mimo wszystko oglądam je z sentymentem. Oczywiście od razu pomyślałem o własnych szkodnikach i o tym co ja im za kilka lat będę w stanie przekazać. I tutaj dopadły mnie jak najczarniejsze myśli… Co z tego, że jest kolekcja ich rysunków. Co z tego, że mają zdjęć tysiące… Czy jednak to co udało się zatrzymać będzie wystarczająco dobre??? Czy będzie odpowiedniej jakości??? Czy jakość w ogóle jest kryterium oceny takich rzeczy??? Z jednej strony chyba jednak nie, bo jakby nie patrzeć w tego typu rzeczach wartość wynika z treści, a nie technicznej jakości materiału, z drugiej jednak strony żal mi gardło ściska, że nie posiadam talentu by najpiękniejsze chwile dzieciaków upamiętnić na maksymalnie wysokim poziomie. I nie mam tu na myśli czystej fotografii choć jest mi najbliższa. Chodzi mi o pamiątki, do których kiedyś będziemy mogli wrócić przy kolejnym spotkaniu rodzinnym…

Fotografie mają w sobie coś nieuchwytnego, coś co jest zrozumiałe tylko dla uczestników zdarzenia jednak jak się okazuje film może być równie wdzięczną formą, choć zawsze uważałem że jest zbyt dosłowny… Jak pokazuje poniższy przykład można zrobić pamiątkę z dzieciństwa w naprawdę oryginalny sposób.

Tak czy inaczej żal straszny człowieka przenika, że nie posiada umiejętności, które pozwolą mu zarejestrować dla potomnych bieżące wydarzenia na odpowiednio wysokim estetycznym poziomie…

Zresztą sami zobaczcie ten film – ja oglądam go 3 razy dziennie…

(Either JavaScript is not active or you are using an old version of Adobe Flash Player. Please install the newest Flash Player.)


To także może Cię zainteresować
-->

Komentarze



Chcesz coś dodać?






Bottom