Komercja
Wrzesień 30, 2009
Od pewnego czasu, chyba nie krótkiego, śledzę co dzieje się w polski i nie tylko internecie. Zauważam w nim mechanizmy podobne do rzeczy, które dzieją się w polskiej muzyce i chyba nie tylko. Pamiętam czasy gdy każdy zespół, który wydał płytę z pomocą któregoś dużego wydawnictwa był przez fanów wyklęty jako ten który się skomercjalizował i sprzedał duszę diabłu… Pewnie teraz jest podobnie ale jestem już na tyle stary, że polski underground mnie nie interesuje aż tak bardzo (choć nadal śledzę w miarę możliwości nowe projekty). Ten mechanizm zauważam także jeśli chodzi o blogi czy serwisy społeczne. Dopóki ktoś pisze na potrzeby własne czy wąskiej grupy fanów to wszystko jest ok. Kiedy tylko postanawia monetyzować swój pomysł jest zdrajcą i innowiercą… Czy to ma sens? No właśnie…
Od dłuższego czasu (na pewno nie od początku ale pewnie gdzieś obok tego) śledzę co na swoim blogu wypisuje Kominek. Pamiętam czasy, kiedy był ciekawostką Polskiego internetu, a każdy wpis był pełen wulgarnych treści. Oczywiście obelgi, bezkompromisowe opinie, seksistowskie i pozbawione wszelkich granic moralnych czy etycznych wpisy dla jednych były głosem pokolenia, dla innych stekiem inwektyw. Pozwoliło to zgromadzić sporą rzeszę wiernych czytaczy (ze mną przy okazji). Od jakiegoś czasu Kominek jednak zauważył, że to co robił do tej pory dla przyjemności własnej i czytelników można przełożyć na konkretne przychody. Jaki jest tego skutek? Zmiana wyglądu, dywersyfikacja czytelników ze względu na poruszane tematy (osobne domeny tematyczne), wprowadzenie sieci reklamowych to na początek. Eksperymenty z nowymi formami wyrazu to kolejny pomysł Kominka… Wpisy zostały wygładzone, a jednocześnie częstotliwość pojawiania się nowych znacząco wzrosła. Na pewno ma to przełożenie na uporządkowanie grupy docelowej, odcięcie się od dość ciemnej przeszłości i pokazanie, że Kominek się ucywilizował. Dodatkowa aktywność w serwisach mikroblogowych czy społecznościowych cały czas pozwala budować zasięg. Czy to jest złe? Czy to musi oznaczać utratę własnej tożsamości? Jak pokazuje przykład Kominka niekoniecznie. W moim przekonaniu to właśnie Kominek pokazuje jak w mistrzowski sposób przejść od undergroundu to mainstreamu. Przy stosunkowo grzecznych wpisach, pozostaje twarda komunikacja bezpośrednia z użytkownikami – opiniowanie komentarzy i budowanie relacji z użytkownikami to kolejny wielki temat w którym Kominek osiągnął niepowtarzalne mistrzostwo i chyba stworzył własną klasę (choć pojęcie „klasy” może być uznane w tym kontekście za nadużycie). Owszem, ktoś powie, że zbudował nową tożsamość na aferze z Dr Oetkerem i dzięki temu media ogólnodostępne się nim zainteresowały ale czy to go w jakikolwiek sposób dyskredytuje? Oczywiście nie! To, że wykorzystał swoje pięć minut świadczy tylko na jego korzyść.
Jest bardzo niewiele kwestii w których byłbym skłonny mu przyznać rację ale jeśli chodzi o wyczucie chwili, dryg do interesów i w końcu znalezienie niszy na której można zarobić to jestem pełen uznania. Pojawienie się Kominka na liście najciekawszych blogów, uruchomienie własnej listy blogów wpływowych i w krótkim czasie doprowadzenie do sytuacji w której uznani blogerzy chwalą się wysokim miejscem w rankingu Kominka to świadczy o tym, że niezależnie od tego czy się z nim zgadzasz czy nie, należy uznać go za postać bardzo opiniotwórczą. Ciekawe czy ktoś czasem już nie pisze pracy socjologicznej na ten temat… ;o)
Oczywiście Kominek to nie jedyny przykład jak z działalności czysto hobbystycznej przejść do działalności komercyjnej ale zdecydowanie jeden z bardziej wyrazistych…
A jeśli ktoś chce zobaczyć do czego prowadzi nieprzemyślana komercjalizacja to zapraszam do zajrzenia tutaj>>.
To także może Cię zainteresować



Ładuję ...
Poświęć 40 minut i posłuchaj tego wykładu. Daje do myślenia... 

Kominek? Ale dokładnie jaki?
Sorki parę razy podesłano mi linki do Kominka. Chyba za stary jestem i za dużo widziałem, bo generalnie czułem nic przy czytaniu.
Druga sprawa to samo stało się z AntyWeb. Teraz to bardziej ProWeb.
I po jakiego grzmota wrzuciłeś tu ten link do akcji „uwolnić n-k”. To całkiem inna bajka.
Kominek w moim przekonaniu jest pierwszym poważnym przykładem jak można w miarę bezboleśnie przejść od pisania dla siebie do zarabiania na tym pisaniu.
To co zrobiła NK czyli przejście od serwisu w pełni darmowego do tego czym jest teraz to przykład dokładnie odwrotny. Tak nie powinno się robić i niech każdy kto myśli o zarabianiu na dotychczasowym biznesie przestudiuje wszystko co wiąże się z NK by ustrzec się ich błędów. Począwszy od publicznych deklaracji, że nie chcą reklam w serwisie po nieudane wdrożenie śledzika, że o braku API nie wspomnę… W ich przypadku ciśnienie na robienie kasy zamknęło oczy właścicielom na potrzeby użytkowników i po robocie praktycznie… Z dnia na dzień FB buduje swoją pozycję w Polsce i pewnie za jakiś czas NK będzie serwisem dla emerytów, a FB dla reszty społeczeństwa…. ;o)