Jak dziecko…
Marzec 24, 2009
Nie od dzisiaj wiadomo, że faceci przez całe życie pozostają dziećmi i tylko niewielka różniaca wieku różni ich między sobą… Każdy facet, który nagle staje się „poważnym biznesmenem”, nie pozwalającym sobie na uśmiech czy zwariowane decyzje jest dla mnie sztuczny i śmieszny i prawdę powiedziawszy żal mi go bo to znaczy, że zatracił radość z życia na rzecz pogoni za kaską i dobrami materialnymi… Znam takie przypadki także w swojej rodzince i wiem czym to skutkuje… Na szczęście większość z moich znajomych ma luz w gaciach i stać ich na oderwanie się od codziennej prezesury, kierownictwa, menedżerstwa i pozostanie normalnymi zdziecinniałymi facetami ;o)
Jakiś czas temu podjąłem decyzję, że w związku z dorastającymi szkodnikami, które coraz częściej siadają przy kompie by pograć, czas coś z tym zrobić. Głównie dlatego, że każda nowa gra na PC wymaga gruntownej przebudowy sprzętu na co mnie nie stać. ;o) Postanowiłem, że czas oddzielić rozrywkę od biznesu i postawić w domku konsolę. Wybór padł na PS3…
No cóż… Życie szybko zweryfikowało moje ambitne plany i jak tylko konsola stanęła w domku okazało się, że gry na PS3 wychodzą powoli, nie ma tytułów dla dzieciaków i generalnie można było kupić ps2 na którą wychodzi o wiele więcej tytułów. No ale ciągle gdzieś tam z tyłu główy traktuję to jako inwestycję na przyszłość bo pewnie dzieciaki trochę podrosną, a w tym czasie bum na gry na tą konsolę się rozpocznie tak jak w tej chwili na jej poprzedniczkę. Oczywiście pewnie na rynku będzie już dostępna wtedy PS4 conajmniej no ale trudno… Tak czy inaczej stoi i dzieciarnia jest w stanie posprzątać własny pokój dla Indiany Jonesa w wersji Lego. Oczywiście radzą sobie o niebo lepiej ode mnie…
No ale przy okazji okazało się, że i ja znalazłem tytuł dla siebie. Kiedyś, „kiedy jeszcze byłem czarny i grałem w kosza”, uczyłem się gry na gitarze… Czas niedokonany jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Nigdy nie udało mi się dojść do poziomu, który upoważniałby mnie do powiedzenia, że grałem na gitarze… ;o) Nie zmienia to faktu, że uczyłem się i parę technicznych sztuczek nawet komuś tak opornemu na wiedzę jak ja udało się zaszczepić. W toku przeprowadzek po kolejnych wynajmowanych mieszkaniach coraz bardziej zaczęła mi ciążyć gitara, z którą byłem związany przez długie lata (Malwa, skrzypcówa z Lubińskiego Defilu) i oddałem ją człowiekowi, który swoją fascynacją przypominał mi mnie w jego wieku. Od tamtej pory brakowało mi tej gitary więc jak usłyszałem o Guitar Hero wiedziałem, że muszę to mieć…
Od Świętego Mikołaja dostałem Guitar Hero III – World Tour… Dla kogoś kto nigdy nie trzymał gitary w ręce jest to śmieszna zabawka udająca grę na gitarze i to bardzo nieudolnie… Dla mnie jednak jest to jedyna możliwość by spełnić dziecięce pragnienia i marzenia o grze na gitarze na poziomie ludków oglądanych w TV. Pewnie, że zdaję sobie sprawę jak ubogo w stosunku do prawdziwej gry wypada gra na plastikowej gitarze w mocno dziecięcych rozmiarach jednak to nie chodzi o to co widać… Chodzi o to co czujesz grając, słysząc że to co robisz ma wpływ na to co słyszą odbiorcy, popisując się solówkami rodem z MTV. To po prostu niesamowite jak wiele radości może dać taka wydawałoby się zwykła dziecinna zabawka.
Moja rodzinka patrzy na mnie pobłażliwie choć dzieciarnia za każdym razem pyta czy mogą potańczyć jak gram… ;o) Problem pojawia się przy Korn, Tool czy innych kapelach grających trochę ostrzej ale i tak dają radę. Coraz częściej Chudy pyta czy może pograć na gitarze… Zastanawiam się czy to dobra zabawka by zaczął się interesować grą na prawdziwym instrumencie czy raczej możliwość zaistnienia niespełnionym grajkom na arenie użytkowników ps3… Niewątpliwie gra wyrabia poczucie rytmu plus zdolności manualne ręki w normalnych warunkach śmigającej po gryfie. Czy oczekiwałbym czegoś więcej od niej??? Chyba nie – na moje możliwości jest to idealna zabawa. Dodatkowo ostatnio znajomy dokonał zakupu kontrolowanego całego zestawu perkusja plus gitara co pozwala nam spotkać się i grać w składzie gitara, bas, perkusja… Nie ma słów, które potrafią oddać emocje toważyszące takim sesjom… A jak będę duży to kupię sobie znowu prawdziwą gitarę i wrócę do tego tematu… Na razie idę trzenować Are You Gonna Go My Way, Lennego Krawitza bo mam już 99% i czas na Perfect… ;o)
Oto trudne początki:

A jak ktoś chcę poznać z czym to się je to zachęcam do zapoznania się na przykład z tym:
A już niedługo:
To także może Cię zainteresować



Ładuję ...
Poświęć 40 minut i posłuchaj tego wykładu. Daje do myślenia... 

Komentarze
Chcesz coś dodać?