Czas to pieniądz, człowieku!
Wrzesień 21, 2008
Niby każdy zna to hasło, a jednak na co dzień odnoszę wrażenie, że nikt sobie tym nie zaprząta głowy… Świat pędzi do przodu z prędkością światła. Mamy coraz mniej czasu na cokolwiek. Każda minuta jest coraz wartościowsza w związku z tym przywiązujemy coraz większą wagę do każdej zmarnowanej minuty…
Warto w związku z tym przyjrzeć się kilku najbardziej irytującym przykładom głupoty, dzięki której marnujemy w cholerę czasu.
Nowojorska sekunda.
Nowojorska sekunda to czas od włączenia się pomarańczowego światła do pierwszego klaksonu auta za tobą. Czasem myślę, że to jedyny sposób by obudzić śpiochów… Qrcze każdemu może się zdarzyć zagapić ale na pięciu skrzyżowaniach pod rząd??? Szlag może człowieka trafić jak stoi w korku i widzi, że przez śpiochów na jednej zmianie światła przejeżdża 3-4 samochody…
Krótkowidze z fastfooda.
Czasem zdarza mi się wpaść w pędzie do jakiegoś fastfooda choć za nimi nie przepadam. W Polsce jednak pojęcie fastfood w ogóle nie ma sensu. Po pierwsze nadal traktowane są jak ekskluzywne lokale do których pielgrzymują całe rodziny na niedzielny obiad, po drugie pełne są krótkowidzów! Przyznam, że to jeden z moich ulubionych przypadków. Stoisz w kolejce za takim delikwentem 20 minut zanim rodziny zakupią wiaderka żarcia, po czym kiedy przychodzi jego kolej, a ty już myślisz, że sekundy dzielą cię od śmieciowej kanapki, pada sakramentalne: „co podać?”. Oczywiście krótkowidz nie miał czasu zapoznać się z menu więc zaczyna się wybieranie… Mam ochotę dać w łeb takiemu cwaniakowi. Kolejnych 10min stoisz i słuchasz jak baran kompletuje swój niestandardowy zestaw korzystając że wszystkich możliwych promocji. Pocięcie plastikowym nożem jest moim zdaniem zbyt łagodną karą w takich przypadkach…
Oczy w dupie.
Pewnie się z nimi spotkaliście. Stoicie w korku jako drudzy/trzeci i wydaje Wam się, że na tych światłach to już na pewno przejedziecie i wtedy wolnym pasem obok przeznaczonym do skrętu, śmiga sobie koleś co ma oczy w dupie… Bo niby jak inaczej usprawiedliwić gościa, który wbija się 3 metry za światła przed wszystkich grzecznie stojących w korku??? Jeśli masz szczęście gość jest czujny jak pantera i jeszcze dobrze nie wystartujesz na zielonym, a on już wbija się na kolejnym skrzyżowaniu… Niestety często goście, którym wydaje się, że mają oczy w dupie, tak na prawdę nie dość, że ślepi są jak kret, inteligencją przewyższa ich kominek mojego brata to jeszcze są śpiochami z pierwszego akapitu… No i wtedy najczęściej okazuje się, że na zielonym przejeżdża tylko on. Zawsze w takich przypadkach mam ochotę zapytać „a gdzie jest policja???”. Jeśli kiedyś traficie na takiego cwaniaka to zróbcie mały test – odczekajcie kilka sekund i jeszcze na czerwonym ruszcie, jakby było zielone. Jeśli gość ma rzeczywiście oczy w dupie – da radę, jeśli jest pipą w szlafroku, której wydaje się, że jest bossem narobi niezłej rozpierduchy na skrzyżowaniu… ;o)
Windziara.
To jeden z typów, które zasługują na natychmiastową publiczną egzekucję. Wypadasz z domu ze świadomością, że 5 minut temu miałeś być w punkcie B. Dopadasz do windy dopinając części garderoby, włączasz guzik i zamiast uspokajającego dźwięku nadjeżdżającej kabiny, słyszysz że dwa piętra wyżej windziara prowadzi ożywioną dyskusję, ze swoją najlepszą przyjaciółką przy otwartych drzwiach. Na tym skończę, bo ktoś może czytać to przed 23:00… Wszyscy wiemy o co chodzi… Jest jeszcze odmiana windziar szczególnie bezczelnych. Poznacie ich po tym, że wbijając się do windy stoicie, a ona uspokaja Was, że jeszcze sekundkę trzeba poczekać bo jej koleżanka właśnie w kiosku na przeciwko kupuje pety. Jakby winda jechała na górę i na dół, półtorej godziny… Załamka…
Pamiętliwa.
Mam ochotę wbić łapę w kefir albo jajka babki, która wywija taki number w supermarkecie. Wbijasz się jako drugi do kolejki, ludki przed Tobą mają co prawda wyłożone na taśmę półtorej tony produktów spożywczych jednak nadal jesteś drugi. Kasjerka sprawnie zaczyna nabijać , Ty wykładasz na taśmę pierwsze rzeczy z własnego kosza i nagle nasza kochana pamiętliwa, wysyła męża po podpaski… No żesz Twa była nać… Mąż nie ma pojęcia gdzie szukać podpasek, że o rodzaju, rozmiarze itp. itd. nie wspomnę, Ty już nie masz szans na pozbieranie swoich rzeczy i przeniesienie się do innej kasy, tym bardziej że odstałeś już za nimi swoje. Mija 15 minut, a Pani kasjerka spogląda na Ciebie z uśmiechem usprawiedliwiającym pamiętliwą, bo pewnie nie raz już sama tak kogoś załatwiła… Jednym słowem pat pełną gębą…
Zwiedzacz.
Zwiedzacz jest typem, który nie dość, że kradnie bezczelnie Twój czas to jeszcze często stwarza realne zagrożenie na drodze, dlatego powinni być sądzeni za usiłowanie zabójstwa! No bo jak nauczyć delikwenta wjeżdżającego do miasta i od rogatek po centrum jadącego 5km na godzinę z mapą rozłożoną na przedniej szybie, że nie jest jedynym użytkownikiem drogi??? Oczywiście po takim kimś można spodziewać się wszystkiego, a w szczególności nie tego co po normalnym kierowcy można się spodziewać… Jakby nie można było zjechać na 10 minut na pobocze i ustalić trasę jaką się chce jechać.
Nu pagadi.
Od niedawna jeżdżę rowerem… Rozumiem frustrację rowerzystów, że ścieżek brak lub są do dupy. Rozumiem, że można się osłabić jak zachowują się kierowcy. Uważam, że przed wydaniem prawa jazdy każdy powinien spędzić dwa tydzieje w Holandii by zrozumieć o co chodzi. Ale do q*** nędzy sam mam czasem ochotę trzasnąć drzwiami cwaniaka, który pomimo ścieżki i szerokiego chodnika śmiga środkiem pasa na jednopasmowej drodze… Sznur aut z jednej i drugiej strony, a on będzie jechał środkiem bo teraz on wszystkim pokaże, że panuje nad sytuacją. Nie po to wykosztował się na sprzęt, nie po to wystroił się w obcisłe rajtuzy i błyszczący kubraczek by teraz jechać ścieżką po której przecież mogą jeździć ludki na rowerkach z Tesco… Teraz to on dyktuje warunki i wszyscy się muszą dostosować. Nie idźcie tą drogą! To na prawdę do niczego nie prowadzi…
Reasumując, pewnie każdy z Was jest w stanie dodać tutaj jeszcze 100 przykładów z własnych doświadczeń. Wszystkie jednak sprowadzają się do jednego. Ludzie, szanujmy się wzajemnie poprzez poszanowanie czasu drugiego człowieka. Odpowiedzmy sobie na pytanie czy chcemy by nas spotkało coś takiego??? Szacunek to słowo klucz…
To także może Cię zainteresować



Ładuję ...
Poświęć 40 minut i posłuchaj tego wykładu. Daje do myślenia... 

Świetny wpis!
Faktycznie jest tyle wkurzających sytuacji. Tobie udało się je „ładnie” spisać
PS. gdybyś odpowiedział na mój komentarz to z szacunku do mojego czasu zainstaluj sobie wtyczkę do WordPress’a która powiadamia o odpowiedziach – napisałem o niej u siebie.
Przecież nie będę mógł marnować czasu na szukanie tego wpisu w sieci, o ile będę o nim pamiętał
Qrcze Kruzyk włażę na Twoją stronę a tam że THIS SITE IS TEMPORARILY UNAVAILABLE.
Daj znak co to za plugin bo by się faktycznie przydał…
A jednak się udało i odtąd każdy może subskrybować komentarze oraz edytować własne jeśli zauważy jakiś błąd…
Dzięki za info!
Od razu lepiej
Tylko, że chyba jeszcze w międzyczasie zainstalowałeś jakąś inną wtyczkę (pewnie tą od zagnieżdżonych komentarzy) i masz podwójną możliwość powiadamiania o nowych komentarzach:
Notify me of followup comments via e-mail (pod przyciskiem Wyślij komentarz)
Po wysłaniu komentarza wyświetla się błąd:
Do tego wyżej wycięło mi część komentarza. Drugie pole na subskrybcję masz przed polem, w którym wpisuje się treść komentarza:
A co do błędu na mojej stronie to mój hostingodawca coś miesza ostatnio. Chyba się przesiądę ze SkyNetHosting.net na Site5.com.
hmmm… muszę to sprawdzić… Dzięki za feedback!
Swoją drogą mi się taki komunikat nie wyświetlił… Zdublowane zapisywanie się na komentarze ewidentnie muszę poprawić…
I wyróżnić możliwość wątkowania komentarzy bo chyba nie widać zbytnio tej możliwości skoro sam z niej nie skorzystałem do tej pory…