Pan Ponton
Styczeń 7, 2009
Nie jest dobrze… Jest bardzo dobrze! A będzie jeszcze lepiej mam nadzieję… ;o) Co prawda nie do końca przewidziałem wszystkie skutki swojej decyzji ale i tak myślę, że warto. Jak już pisałem rzuciłem palenie. Po raz już któryś więc żadna rewelacja ale tym razem to już na pewno na zawsze… ;o) Wiem, każdy kto rzucał za każdym razem sobie to powtarza ale nie ja. O nie…
Tak czy inaczej o skutkach natychmiastowych pisałem już poprzednio, na szczęście ogólne rozdrażnienie, że tak delikatnie ujmę w słowa to co działo się ze mną przez pierwszych kilka dni, już mi minęło. Co prawda zapowiadanej w reklamie poprawy cery, czy zwiększonej ilości gotówki na inne cele nie odczułem jeszcze ale czekam cierpliwie. Wykryłem natomiast pierwsze kłamstwo w reklamie!
Pewnego słonecznego poranka stwierdziłem zerkając w lustro, że strasznie spuchła mi opona. Nigdy nie byłem anorektykiem więc oponkę jakąś zawsze hodowałem na wszelki wypadek – w celach wypornościowych oczywiście tylko. No ale to co się pojawiło przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Test ciążowy niczego nie pokazał więc jednak to musi być powietrze. Waga mi nie skoczyła, aż tak bardzo więc nie mogą to być inne substancje. Powoli zamieniam się w ponton i pomimo całej dumy, że wytrzymuję bohatersko w postanowieniu, to jednak pojawiła się mała rysa na wizerunku superbohatera…
Muszę poknuć co dalej… MŻ? Eeeee… Musi być jakiś łatwiejszy sposób…
To także może Cię zainteresować



Ładuję ...
Poświęć 40 minut i posłuchaj tego wykładu. Daje do myślenia... 

Też nie palę już od września, ale aerodynamiczny kształt pozostał.
Dante bo Ty chyba nie jesz nic stary… Ja mieszkam w kuchni prawie i teraz z niepokojem zerkam na swoją sylwetkę gladiatora w lustrze… Coraz mniej gladiatora widać cholera…